Zanim otworzysz Google. O planowaniu wyszukiwania

Najczęstszy błąd, jaki widzę u osób uczących się researchu, nie ma nic wspólnego z operatorami wyszukiwania, źródłami czy narzędziami. Polega na tym, że ktoś otwiera przeglądarkę i zaczyna szukać, zanim jeszcze wie, po co właściwie szuka.

To jest pytanie, od którego wszystko się zaczyna.

1. Cel — czyli co chcę mieć na końcu

Zanim wpiszesz cokolwiek w wyszukiwarkę, odpowiedz sobie na jedno pytanie: co ma powstać w efekcie tego wyszukiwania?

Baza kontaktów to co innego niż lista. Lista to co innego niż raport. Raport to co innego niż artykuł. Każdy z tych efektów wymaga innej głębokości researchu, innego poziomu weryfikacji i często zupełnie innych źródeł.

Jeśli budujesz bazę kontaktów, wystarczy Ci nazwa firmy, adres i dane kontaktowe — z wielu rekordów naraz. Jeśli piszesz raport, potrzebujesz kontekstu, źródeł, które da się zacytować, i pewności, że dana informacja nie jest jednorazowym wyjątkiem, tylko odzwierciedla szerszy obraz.

To właśnie cel decyduje o tym, gdzie i jak głęboko będziesz szukać. To z kolei determinuje, jakich źródeł w ogóle użyjesz. Bez tego pierwszego kroku łatwo wpaść w research bez dna — czytasz coraz więcej, a mimo to nie zbliżasz się do odpowiedzi.

2. Słowa kluczowe — i pytanie, czyim językiem mówi Twoje źródło

Kolejny krok to dobór słów kluczowych. I tu też trzeba się zatrzymać na chwilę dłużej, niż większość osób to robi.

Pytanie brzmi: czy potrzebuję oficjalnego słownictwa, czy potocznego?

Jeśli szukasz raportów branżowych czy dokumentów urzędowych, sięgniesz po język formalny — nazwy stanowisk, terminologię prawną, oficjalne nazwy zjawisk. Ale jeśli szukasz na przykład wypowiedzi pracowników na forach na temat konkretnego zakładu pracy, oficjalne słownictwo Cię tam nie zaprowadzi. Ludzie na forach nie piszą „warunki zatrudnienia” — piszą „syf w robocie” albo używają wewnętrznego żargonu, który zna tylko ktoś z branży czy z tej konkretnej firmy.

Dobre słowa kluczowe to nie jedna lista. To zestaw wariantów — formalnych i potocznych, ogólnych i szczegółowych — które razem dają Ci dostęp do różnych warstw internetu.

3. Zakres czasowy i zasięg geograficzny

Trzeci element planowania to dwie granice, o których łatwo zapomnieć: czasowa i geograficzna.

Zakres czasowy odpowiada na pytanie: jak stare informacje mnie interesują? Czasem potrzebujesz tylko tego, co wydarzyło się w ostatnim miesiącu. Czasem — przeciwnie — zależy Ci na informacjach sprzed lat, bo budujesz kontekst historyczny albo śledzisz zmianę w czasie.

Zasięg geograficzny to pytanie: czy szukam tylko w Polsce, czy może też w Europie albo na świecie? To ustalenie ma ogromne znaczenie praktyczne — inne bazy, inne portale, czasem inny język, w którym w ogóle trzeba szukać.

Oba te ograniczenia warto ustalić przed rozpoczęciem researchu, a nie w jego trakcie. Inaczej łatwo zgubić się w materiale, który jest ciekawy, ale zupełnie nie mieści się w tym, czego faktycznie potrzebujesz.

4. Punkty startowe — czyli gdzie zaczynamy poza Google i ChatGPT

Google i ChatGPT to dziś naturalny punkt wyjścia dla większości osób. Problem w tym, że dla wielu jest to też jedyny punkt wyjścia — a to prosta droga do wyników płytkich i mocno przefiltrowanych przez algorytm.

Dobre planowanie researchu zakłada wybranie konkretnych punktów startowych poza tymi dwoma narzędziami. To mogą być konkretne portale branżowe, bazy danych, rejestry publiczne, agregatory prasowe czy fora specjalistyczne. Im lepiej znasz swoją dziedzinę, tym łatwiej Ci wskazać te miejsca z góry — zamiast szukać ich dopiero w trakcie pracy.

5. Weryfikacja — i powrót do punktu wyjścia

Ostatni etap to weryfikacja informacji. I tu jest jedna zasada, którą powtarzam na każdym szkoleniu: sprawdzamy i powtarzamy od początku całe wyszukwiania, aż uznamy, że cel jest zaspokojony.

To nie jest jednorazowy krok na końcu procesu. To pętla. Znajdujesz informację, sprawdzasz ją w innym źródle, konfrontujesz z tym, co już wiesz — a jeśli czegoś brakuje, wracasz do punktu 2 albo 4 i szukasz dalej, innymi słowami kluczowymi albo w innym miejscu.

Dokładnie ten sam schemat znajdziesz zresztą w metodologii OSINT stosowanej profesjonalnie — planowanie celu, zbieranie danych, weryfikacja i powrót do etapu wcześniejszego, jeśli materiał jest niewystarczający. To nie przypadek. To po prostu działa, niezależnie od tego, czy szukasz informacji do raportu biznesowego, artykułu czy własnego researchu.

Te pięć kroków brzmi prosto, kiedy czyta się je jako listę. W praktyce to właśnie one odróżniają research, który kończy się konkretnym, użytecznym efektem, od godzin spędzonych na przeglądaniu wyników wyszukiwania bez większego celu.

Jeśli zaczynasz research od razu od wpisania frazy w Google — spróbuj następnym razem najpierw odpowiedzieć sobie na te pięć pytań. Zajmie to kilka minut, a research skróci nawet o kilka godzin.

Jeśli potrzebujesz pomysłów na punkty startowe, od których można zacząć wyszukiwanie, to pobierz listę, którą dla Ciebie przygotowałam. Znajdziesz ją na stronie mojej firmy szkoleniowej Infobrokerska.pl

Obraz: Pixabay

przeczytaj również